Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image
Do góry

Na górę

Brak komentarzy

szydełkowy pokrowiec na taboret - tego się po mnie .nie spodziewaliście

szydełkowy pokrowiec na taboret – tego się po mnie .nie spodziewaliście
Herbi
  • dnia 13 marca 2016
  • http://herbimania.com

Szydełkowanie nie jest moją domeną, choć bardzo je lubię – po prostu wydaje mi się nieco mniej efektywne niż dzierganie. Domowe upiększacze też chyba nikomu się z Herbimanią nie kojarzą, a jednak – pokusiłam się o szydełkowy pokrowiec na taboret. Miałam po temu dwa powody…

Po pierwsze – mój nałóg surfowania po necie. Przyznaję się bez bicia, jestem uzależniona od Internetu i żyję w nim chyba bardziej niż w rzeczywistości, przeglądam codziennie tony stron w poszukiwaniu inspiracji i nigdy się nie zawodzę. Od czasu do czasu pośród setek blogów wyławiam perełkę, prawdziwe olśnienie. Znacie to? Klikacie sobie przypadkowy, niewinnie wyglądający link i nagle trafiacie na bloga, który dosłownie zapiera dech w piersiach. Nie możecie się od niego oderwać i zapamiętale przeglądacie kolejne strony, aż obejrzycie całe archiwum „od deski do deski”.

Moim najnowszym objawieniem tego typu jest blog Wood & Wool Stool szydełkującej Ingrid Jansen. Ingrid jest niezwykle wrażliwa na nieoczywiste piękno rzeczy codziennych, ma świetny gust kolorystyczny i do tego potrafi to wszystko pokazać na zdjęciach. Przebywając na jej blogu oddycham pełną piersią i czuję, że ogarnia mnie jasność, optymizm i ciepło. Oprócz ciekawych zdjęć Ingrid tworzy też wyjątkowe produkty: z recyklingowanego drewna buduje stołki i zaopatruje je w śliczne szydełkowe pokrowce. Gdy je zobaczyłam, natychmiast zapragnęłam zrobić coś podobnego, zwłaszcza, że w moim mieszkaniu znajduje się sterany życiem taboret, który aż prosił się o drugie życie. Co wiedzie nas do powodu numer 2…

Niedawno pisałam, że obudziła się we mnie domowa bogini i domaga się upiększania najbliższego otoczenia. Z boginią się nie dyskutuje, więc grzecznie spełniam jej życzenia. Ostatnio zapragnęła właśnie, bym zajęła się starym, kuchennym taboretem. To porządny, drewniany mebel, który mocno nadwyrężyliśmy podczas remontu mieszkania parę lat temu. Ma plamy po farbie, ślady po nacięciach i generalnie wygląda niezbyt pokazowo. Mieliśmy go wymienić, ale nigdzie nie mogliśmy znaleźć porządnego, drewnianego stołka, więc stoi sobie ta bida smętnie w kuchni. W dodatku kompletnie nie pasuje kolorystycznie do kuchennej zabudowy. Na początek postanowiłam więc podarować mu jakieś fajne ubranko. I tak powstał szydełkowy pokrowiec na taboret inspirowany dziełami Ingrid.

szydełkowy pokrowiec na taboret

Szydełkowy pokrowiec na taboret – szczegóły techniczne

Szydełkowałam go z bawełnianej włóczki „Paris” DROPSa (szydełko nr 3,5) w odcieniach: brązu (44), musztardy (41), pistacjowym (39) i zielonego mchu (25). Choć z tą bawełną miałam niezbyt dobre doświadczenia przy próbie dziergania letniego topu, to w tym przypadku sprawdziła się idealnie i jestem z niej bardzo zadowolona. Przy okazji udało mi się przetestować nowy dla mnie ścieg szydełkowy o angielskiej nazwie „moss stitch”, co – przez analogię do ściegu drutowego o tej samej nazwie – należałoby tłumaczyć na polski jako „ryż”. Jest naprawdę nieskomplikowany, a daje ciekawe możliwości mieszania kolorów.

szydełkowy pokrowiec na taboret

W dolnej części pokrowiec ma wciągnięty troczek wykonany szydełkowym łańcuszkiem, którym dopasowuje się pokrowiec do taboretu, a następnie zawiązuje na kokardkę. Kokardkę muszę chować, bo kot młodszy upodobał ją sobie wielce i torturuje namiętnie.

szydełkowy pokrowiec na taboret

Teraz czeka mnie trudniejsza część zadania – renowacja samego taboretu. Na początku chciałam po prostu zeszlifować papierem ściernym lakier, zabrudzenia i nacięcia i pomalować go bejcą, ale teraz nie jestem już taka pewna, czy to się sprawdzi. Może lakierobejca? Macie jakieś doświadczenia w tej kwestii i możecie coś poradzić? Chciałabym nadać temu stołkowi kolor zbliżony do reszty kuchni; to koniakowy odcień brązu, który producent określił mianem: „grusza”.

Na koniec pokażę jeszcze dowód, iż stołek w nowym ubranku zyskał aprobatę wysokiej kociej komisji (storczyk gratis, w pakiecie 😉 Tak, mój kot: Aruel zaszczycił szydełkowy pokrowiec na taboret moszcząc na nim swoje cztery litery.

szydełkowy pokrowiec na taboret

Dodaj komentarz