Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image
Do góry

Na górę

komentarze 2

Recenzja włóczki Phildar Phil Alaska

Recenzja włóczki Phildar Phil Alaska
Herbi
  • dnia 26 lutego 2017
  • http://herbimania.com

Nie jest specjalnie popularna, a szkoda, bo to idealny wybór na tę porę roku (Mam na myśli zimę. Wiem, że wszyscy czują już wiosnę w kościach, ale pogoda niestety przekonuję, że jednak wciąż warto się ciepło opatulać). Oto moja subiektywna recenzja włóczki Phildar Phil Alaska.

Metryczka włóczki:

Producent: Phildar
Nazwa: Phil Alaska
Skład: 100% wełna
Motek: 50 g = 31 metrów
Zalecany nr drutów: 9-10 mm
Zalecany nr szydełka: 10
Próbka: 10 x 10 cm = 10 o. x 14 rz.
Testowany kolor: czarny
Cena: ok. 21 zł
Kupione w: włóczkę do testów podarowały mi Splo-ty
Włóczka wykorzystana w projektach:

recenzja włóczki Phildar Phil Alaska

Recenzja włóczki Phildar Phil Alaska

Pierwsze wrażenia

Phildar Phil Alaska jest włóczką 2-ply – złożoną z dwóch bardzo puszystych nici, skręconych dość luźno. Co ciekawe, spiralny skręt, choć luźny, jest dobrze widoczny.

  •  wrażenia dotykowe: Leciutka, co zaskakujące przy tej grubości. Włóczka jest też miękka i bardzo przyjemna w dotyku. Powiedziałabym, że w ogóle nie czuć w niej wełny, choć właśnie z wełny składa się w 100%.
  • wrażenia wzrokowe: Phildar Phil Alaska to włóczka matowa, o głębokiej, jednolitej barwie. Moja była czarna i jest to taka smolista, przyzwoita czerń, bez zielonych lub innych poblasków, jakie się czasem zdarzają.

Niestety producent nie oferuje jej w bardzo szerokiej gamie kolorystycznej (10 odcieni, w tym większość neutralnych). Zwróciłabym natomiast uwagę na intensywny odcień amarante  i to nie tylko w związku z akcją #wszystkoczerwone 😉

Zachowanie w trakcie dziergania

Ponieważ Phildar Phil Alaska ma luźny splot, który po naciągnięciu na palcu mocno się zwęża, myślałam, że producent nieco przesadził z sugerowanym rozmiarem drutów. Spróbowałam więc wydziergać próbkę na drutach nr 8. Duży błąd – włóczka jakby puchła w gotowej dzianinie (efekt intensyfikował się po praniu) i próbka drutami nr 8 przypominała grubą włosiennicę.

Eksperymentowałam dalej i ku mojemu zdziwieniu zatrzymałam się dopiero na drutach w rozmiarze 12. Podejrzewam, że sweter należałoby faktycznie dziergać „dziesiątkami”, ale chciałam, żeby komin był dość luźny, elastyczny i ładnie się układał na ramionach.

Jak na tak grubą włóczkę, Phildar Phil Alaska jest przyzwoicie wydajna, co mnie trochę zaskoczyło. Wielki komin pochłonął niecałe 9 motków, czyli ok. 450 g. Producent sugeruje, że na sweter w rozmiarze 42 potrzeba 15 motków, a więc ok. 750 g. Swetry tej grubości pożerały mi zwykle nawet do 1 kg włóczki.

Niestety luźny skręt i puchatość ogólna słabo wpływają na komfort dziergania. Dziergałam akrylowymi Knit-Pro z dokręcaną żyłką, które są gładkie, a i tak często zdarzało mi się wbijać w środek włókien itp. Natomiast podczas prucia włóczka nie sprawiała najmniejszych problemów.

Zachowanie w trakcie noszenia

Phildar Phil Alaska jest przemiła w noszeniu. Ma wszelkie zalety zimowej włóczki: nie gryzie i jest bardzo ciepła. Mimo obcesowego traktowania komin nie stracił formy i nie powyciągał się.

Jedynym minusem jest spora tendencja do mechacenia. Pierwsze kłaczki pojawiły się w zasadzie już po pierwszym noszeniu. Nie spodziewałam się jednak niczego innego po puchatej włóczce złożonej w 100% z wełny. Im luźniejszy skręt, tym tendencja do mechacenia wełny większa przecież. Na szczęście są sposoby, by sobie z tym radzić.

Zachowanie po praniu

W tej kwestii Phildar Phil Alaska sprawił mi największą niespodziankę, żeby nie powiedzieć, że prawie przyprawił o zawał serca 😉

Komin dziergałam wzorem będącym modyfikacją klasycznego „plastra miodu”, próbka rozciągnęła się nieco, ale bez sensacji. Natomiast gotowy produkt po kąpieli w wodzie z Eucalanem przybrał olbrzymie rozmiary. Komin rozciągnął się tak bardzo, że myślałam, iż trzeba będzie go nosić jako sukienkę.

Na szczęście w trakcie procesu wysychania włóczka w znacznej mierze ponownie się skurczyła i komin ostatecznie powiększył się po praniu jedynie w założonych przeze mnie ramach.

Stosunek cena/jakość

Moim zdaniem Phildar Phil Alaska ma przyzwoity stosunek ceny do jakości (dość wysoka cena/bardzo dobra jakość), jednak zdecydowanie nie jest to włóczka dla osób ze szczupłym budżetem na dziewiarskie szaleństwa. Jeśli kierować się sugestiami producenta, materiał na sweter w rozmiarze 42 będzie nas kosztować ok. 300 zł.

Czy kupiłabym ponownie?

Tak, jednak ponieważ zdecydowanie nie jestem fanką swetrów „grubasów”, kupiłabym tę włóczkę raczej, żeby wydziergać jakieś dodatki” grubą czapę, szal. Kusi mnie bardzo ten czerwony wariant amarante.

Mam nadzieję, że recenzja włóczki Phildar Phil Alaska okazała się przydatna. Zostaw komentarz, jeśli masz ochotę dodać coś na ten temat.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Przegląd recenzji

wrażenia dotykowe
9
wrażenia wzrokowe
8
zachowanie w trakcie dziergania
7
zachowanie w trakcie noszenia
7
zachowanie po praniu
8
stosunek cena/jakość
8
7.8

dobrze jest

Komentarze

  1. Vidir

    Trochę mało wydajna. 30 metrów to nie za wiele. Ale ładnie może się komponować jako dodatek 🙂

    • Tak też bym jej użyła następnym razem.

Dodaj komentarz