Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image
Do góry

Na górę

Brak komentarzy

rękodzieło w sztuce: kruche, szydełkowe poematy Susanny Bauer

rękodzieło w sztuce: kruche, szydełkowe poematy Susanny Bauer
Herbi
  • dnia 18 czerwca 2015
  • http://herbimania.com

Są tacy ludzie (ze szczególnym wskazaniem na Japończyków wysysających tę umiejętność chyba już z mlekiem matki), którzy rzeczy trywialne, codzienne potrafią podnieść do rangi prawdziwej sztuki. Sztukę swym prymitywnym, wiedźmim rozumkiem pojmuję jako coś, co pozostawia mnie z otwartymi ustami, wytrzeszczem oczu, opadem szczęki, lekkimi zaburzeniami oddychania i generalną ekstazą estetyczną lub ewentualnie porusza mnie tak, że zmusza do zastanowienia się nad fundamentalnymi sprawami (i w tym sensie obdziergiwanie elementów przestrzeni publicznej typu: drzewa, pomniki, słupki przy ulicach brzydką, różową włóczką w różnokolorowe paciaje – you know who I mean – sztuką raczej nie jest).

Czy rękodzieło, a ściślej – dzierganie na drutach i szydełkowanie – może być sztuką? Według mnie tak, choć często traktowane są z pewnym politowaniem, jako hobby dobre dla babć (choć szczerze mówiąc nie wiem, co godnego politowania jest w byciu babcią lub dzierganiu czy szydełkowaniu 😉 I zanim się zupełnie zakręcę w rozważaniach teoretycznych i zaczniecie mi wytykać, przejdę do sedna. Otóż, chcę stworzyć na Herbimanii nowy dział „rękodzieło w sztuce” i prezentować Wam w nim co ciekawszych artystów wykorzystujących techniki dziewiarskie to wykonania swoich dzieł.

Na pierwszy ogień idzie Susanna Bauer, moim zdaniem jak nic reinkarnacja jakiegoś średniowiecznego mnicha ilustrującego miniaturami manuskrypty. Susanna pochodzi z Wielkiej Brytanii i tworzy organiczne rzeźby, korzystając z naturalnych i niezwykle nietrwałych materiałów, takich jak suche liście, okruchy drewna i kamienie i łącząc je ze sobą cieniuteńkimi nićmi za pomocą szydełka.

Wyobraźcie sobie, jakiej cierpliwości, jakiej delikatności i uważności potrzeba, by połączyć cieniutką nitką kruche, suche liście lub gałązki, a Bauer nie tylko je zszywa – nakłania je, by tworzyły cylindry, sześciany i inne figury przestrzenne. Przypomina benedyktyna, który latami przepisywał ręcznie książki, a później wstrzymując oddech iluminował je, z drżeniem serca obserwując każdy nadmiar płynnego złota skapujący nagle z pędzelka, albo kota próbującego koniecznie przejść się po kartach manuskryptu mokrymi łapami (przy okazji, widzieliście ten XV-wieczny wolumin?
manuskrypt_łapy_kota(źródło: news.discovery.com)

Zawsze nurtowało mnie, jak zareagował człowiek, który się nad nim biedził; popędził bestii kota, czy ze stoickim spokojem skonstatował, że kot zawsze będzie kotem ? 😉

Jeśli Susanna Bauer ma kota, to z pewnością nie wpuszcza go do pracowni, bo jej prace są po prostu doskonałe i zachwycają precyzją wykonania. Podoba mi się jej skupienie na drobiazgach, wrażliwość na subtelny urok rzeczy trywialnych, organiczna konstrukcja prac i wykorzystanie naturalnego tworzywa. Gdy oglądam rzeźby/instalacje/konstrukcje (jak to skategoryzować?) Bauer, spływa na mnie spokój.

A sama artystka tak wypowiada się o swojej pracy:

„Pracuję wykorzystując znalezione obiekty naturalne. Liście, kamienie, kawałki drewna… rzeczy ulotne, które łatwo przeoczyć. I stosuję technikę szydełkową, czasem do ozdoby, jednak najczęściej w bardziej niekonwencjonalny sposób, jako narzędzie rzeźbiarskie i konstrukcyjne.

W mojej pracy pojawia się delikatna równowaga między delikatnością a siłą – namacalna, gdy trzeba przeciągnąć cienką nić przez kruchy liść lub wąski, suchy kawałek drewna, lecz także szerzej rozumiana – jako czułość i napięcie w kontaktach międzyludzkich, przelotna, a jednocześnie trwała uroda natury odkrywana w najdrobniejszych detalach, bezbronność i odporność, które można odnieść do natury jako całości lub historii tworzących ją jednostek.”

Zapraszam do odwiedzenia strony Susanny Bauer lub jej profilu na Facebooku. (wszystkie zdjęcia w galerii poniżej pochodzą z oficjalnej strony artystki)

Dodaj komentarz