Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image
Do góry

Na górę

komentarze 2

Ażurowy szal, czyli o sztuce dobierania kolorów do typu urody

Ażurowy szal, czyli o sztuce dobierania kolorów do typu urody
Herbi
  • dnia 22 sierpnia 2019
  • https://herbimania.com

Ten ażurowy szal to dziecko przypadku i mojego impulsywnego stosunku do włóczek 😀 Zaczęło się od tego, że Facebook podstępnie wyświetlił mi ofertę kupna włóczki farbowanej przez Owcę na Manowcach. Cieniutka niteczka przędziona z wełny merino i jedwabiu w odcieniu Fire Rain zawróciła mi w głowie.

Ostatnio mam słabość do mocnych kolorów na bazie różu, więc duża doza fuksji, amarantu w połączeniu z bordo i fioletami sprawiły, że serce podskoczyło mi z radości. Włóczka przypominała mi śliczny krzaczek bugenwilli, który rośnie u mnie na balkonie.

Oczywiście natychmiast kupiłam jeden moteczek z myślą o wydzierganiu chusty. Oczywiście wiedziałam, że trudno będzie te kolory rozegrać tak, by mnie nie przytłoczyły, ale i tak podjęłam wyzwanie.

Jestem wielką entuzjastką teorii doboru kolorów odzieży do typu urody podzielonych na tzw. pory roku. Podstawowe informacje na temat tej analizy kolorystycznej można znaleźć tutaj. Z grubsza rzecz biorąc typy urody podzielono na 4 pory roku, dobierając do nich kolory podkreślające atuty danego typu, w zależności od tego, czy jest to typ ciepły, czy chłodny, wyrazisty, czy o stłumionej kolorystyce. W Stanach Zjednoczonych teorię tę dodatkowo dopracowano i analiza obejmuje jeszcze po 3 podtypy dla każdej pory roku.

Oczywiście, nie jest to żadna ścisła nauka, ale zauważyłam, że gdy stosuję się do zaleceń dla mojego typu (zimne lato) wyglądam dużo lepiej. To są dość subtelne zmiany, ale we właściwych kolorach cera wydaje się zdrowsza, oczy bardziej promienne i człowiek zwyczajnie sprawia wrażenie bardziej wypoczętego.

Problem polega na tym, że część barw, które bardzo mnie pociągają, zupełnie nie pasuje do mojego typu urody i trzeba stosować pewne triki, by je przemycić do garderoby. Z pewnością intensywna fuksja i amarant świetnie wyglądają na hebanowej piękności z Afryki lub kobiecie z południa Europy, moja zamglona, typowo środkowoeuropejska uroda zostaje jednak mocno przytłoczona przez te odcienie.

Na początku postanowiłam zignorować powyższe i po prostu starałam się wyszukać wzór na chustę, który podkreśliłby piękno włóczki OWCA Merino Silk Lace. Nie chciałam niczego „frymuśnego” z koronkami itp., ponieważ uważałam, że byłoby to trochę zbyt dużo grzybków w jednym barszczu. Tak rzucające się w oczy odcienie prosiły się o minimalistyczny wzór.

Mój wybór padł na Growth Joji Locatelli  – ujęła mnie jego „organiczność”. Dziergało się tę chustę bardzo przyjemnie i byłam już w ¾ pracy, gdy stwierdziłam, że to jednak nie to.

Po pierwsze moja włóczka była nieco cieńsza niż zalecana i miałam obawy, że nie uda mi się dostatecznie mocno zblokować gotowej chusty, by uzyskać przewidziane wymiary.

ażurowy_szal

Po drugie, chusta stanowiła lity blok koloru – gdy przyłożyłam ją do twarzy, po prostu zniknęłam. Widać było tylko chustę, moja twarz zeszła na drugi, a może nawet trzeci plan. Było jasne, że jeśli zamierzam używać gotowego „produktu”, to muszę wymyślić jakiś inny sposób na Fire Rain.

Troszkę się nad tym nagłowiłam, ale doszłam do wniosku, że:

  • Potrzebuję czegoś prostego, żeby pasowało do mojego stylu ubierania.
  • Nadal chcę, żeby to była chusta, szal, lub coś podobnego do zamotania, co będzie stanowić rodzaj dekoracyjnego akcesorium.
  • Żeby intensywne barwy mnie nie przytłoczyły, muszę wpuścić do nich nieco powietrza, troszkę je rozmyć – najlepszym sposobem na to wydało mi się zastosowanie ażuru, dzięki któremu ubranie, które będę mieć pod chustą będzie „wchodzić” swoim kolorem pomiędzy odcienie włóczki.

W końcu znalazłam coś, co mnie zachwyciło swoją prostotą. Był to darmowy wzór PurlSoho na ażurowy szal Open Air Wrap. Wprawdzie oryginał był wykonany z lniano-jedwabnej włóczki Habu, a druga wersja z mieszanki moheru i jedwabiu Tussock, ale uznałam, że merino z jedwabiem też się sprawdzi.

ażurowy_szal

Wzór jest banalnie prosty – duży prostokąt dziergany nieskomplikowanym, ażurowym ściegiem – idealna robótka do pracy przed TV, w podróży, właściwie wszędzie. Zużyłam jeden motek Fire Rain przerabiając włóczkę drutami nr 3,25.

Szal wyszedł dokładnie taki, jak chciałam. I nosząc go nie tracę już twarzy, choć nadal kolory przyciągają uwagę 😀 Traktuję ten ażurowy szal jak biżuterię. Świetnie sprawdził się w letnie dni na plaży – może nie uwierzycie, ale mimo lekkiej konstrukcji naprawdę osłonił mnie od wiatru.

Następny post

To jest najnowszy post.

Komentarze

  1. Magdalena Kuncewicz

    Piękny szal! Myślę, że sprawdzi się nie tylko latem. Jego prostota jest jego siłą 🙂

  2. Anna

    Cudo-) super sie czyta twoje posty i oglada zdjecia-) pozdr.

Dodaj komentarz