raport z włoczkowego raju
Końcówka marca była dla mnie czasem odwiedzin w robótkowym raju – pojechałam do Niemiec, obejrzeć jedne z największych w Europie targów hobbistycznych skupiających się głównie na włóczkach, akcesoriach do dziergania i szydełkowania, a także (na mniejszą skalę) tkaninach, quiltingu i haftowaniu. Oczywiście, najbardziej interesowały mnie te dwie pierwsze dziedziny.
W chłodny i deszczowy dzień przekroczyłam próg targów w Kolonii, by eksplorować każdy zakamarek czterech hal wypełnionych po brzegi stoiskami. Przyznam szczerze, że już po 5 godzinach zwiedzania mój umysł zareagował na tę nadmierną stymulację całkowitym „przegrzaniem”, po prostu nie byłam już w stanie przyswoić więcej informacji, kolorów, faktur i innych cudowności. Tylko dzięki wytrwałości najlepszego mężczyzny na świecie udało mi się jednak obejrzeć wszystko i jeszcze utrwalić to na zdjęciach.
Na targach wystawiali się chyba wszyscy liczący się producenci włóczek z Europy kontynentalnej, spora reprezentacja Wielkiej Brytanii i Turcji, a także niezbyt liczna grupa wystawców z USA i Ameryki Południowej i tylko dwie firmy z Polski. W trzech halach można było obejrzeć i dotknąć najcudowniejszych włóczek, podyskutować z fachowcami i pasjonatami robótkowania, podziwiać różne atrakcje, jakimi wystawcy przyozdobili swoje stoiska. W czwartej hali odbywały się warsztaty, pokazy mody oraz umieszczono w nich wystawy robótkowych dzieł sztuki. Jednym słowem, absolutne szaleństwo.
W sklepie koncepcyjnym Langa przez długą chwilę trwałam w nabożnym zachwycie nad jakością i paletą kolorystyczną produktów tego producenta. Postanowiłam w przyszłości bliżej się zaznajomić się z jego włóczkami. Odkryłam nieznaną w Polsce markę z Danii, która tak mi się spodobała, że poważnie zastanawiam się nad tym, czy nie sprowadzić jej do Polski. Złamałam się na stoisku pewnej prząśniczki z Republiki Południowej Afryki i kupiłam sobie dwa moteczki kid moheru w pięknym odcieniu morskiej zieleni 😉 (było to jedno z nielicznych miejsc, w których można było coś kupić – i bardzo dobrze, bo do domu wróciłabym jako bankrutka).
Publiczność targową stanowiły niemal wyłącznie kobiety, liczba ręcznie dzierganych elementów garderoby noszonych przez odwiedzających znacznie przekraczała średnią (a jakie cuda można tam było zobaczyć). Najbardziej jednak uderzył mnie fakt, że fanki robótkowania wydają się być także w dużej mierze wielbicielkami naturalnej siwizny i to niezależnie od wieku. To również moja osobista słabość, więc dość często zdarzało mi się wyłowić w tłumie właścicielkę przepięknej, srebrnej fryzury (i wcale nie były to „babunie”, lecz często kobiety w przedziale 40-50 lat). Moją uwagę przykuł również Stephen West, który także wystawiał się na targach. Zgodnie ze swoją ekscentryczną naturą nosił czapkę w kolorze „Barbie pink” w połączeniu z naćwiekowaną, skórzaną motocyklówką zachlapaną niedbale różową i szarą farbą (zdjęcie w galerii).
Rozmawiając z przedstawicielem jednego z niemieckich producentów wyjawiłam, że jestem z Polski i w odpowiedzi usłyszałam, iż uważa on Polskę za bardzo rozwojowy rynek, że u nas zainteresowanie robótkowaniem jest znacznie większe niż w Niemczech i to w dużo szerszej grupie wiekowej. „Skoro jest tak dobrze” – pomyślałam – „to dlaczego jest tak źle.” Dlaczego na targach wystawało się tylko dwóch producentów z naszego kraju (Ariadna i jakaś firma produkująca maszyny przemysłowe) i dlaczego tutaj nie uświadczysz podobnych, dużych imprez branżowych? Może jednak wszystko jeszcze przed nami – czego życzę sobie i Wam.
- Schachenmayr (źródło: http://www.hh-cologne.de)
- niemieckie Mistrzostwa w Dzierganiu na Czas 2015
- podziwiamy, oglądamy…
- włóczki z Austrii
- Alize pokazało taką panią w listkach
- sklep koncepcyjny Langa
- fantastyczny sklep koncepcyjny Langa
- Malabrigo
- dyskusje na stoisku Malabrigo
- Katia
- wpisuję się w aktualne trendy „modowe”
- ggh
- ggh
- Katia
- Katia
- Katia
- były i warsztaty…
- Katia
- Katia
- Katia
- Schoppel Wolle
- i znów owieczka..
- męska reprezentacja przygotowywała się do występu w TV
- duuużo fajnych guziczków
- u Rowana sami faceci 😉
- namiot z łatek wydzierganych na drutach Addi
- stoisko Addi
- skarpetki, duuużo skarpetek..
- drugiej połowie bardzo podobały się modele Pro Lany
- cudowny quilt
- wystawcom nie brakowało pomysłowości w ozdabianiu stoisk
- szkockie włóczki farbowane wyłącznie naturalnymi barwnikami
- Stephen West w zabójczym zestawie
- moja druga połowa fociła z dużym poczuciem humoru
- Lana Grossa
- Lana Grossa
- Lana Grossa
- Lana Grossa
- Lana Grossa
- Lana Grossa
- szczęśliwa koło szydełkowego dzieła sztuki
- kolejny eksponat z wystawy dzieł szydełkowo-dzierganych
- jedyny polski producent nici/włóczek na targach
- stoisko OnLine
- stoisko OnLine
- owce były dominującymi elementami dekoracyjnymi
- przepiękne arigurimi DMC
- i kolejne arigurimi..
- i jeszcze parę arigurimi…
- stoisko DMC
- zaduma przy stoisku OnLine
- stroje z pokazu mody – biała sukienka z kryształkami Svarovskiego na pokazie była wystylizowana na ślubną
- już od wejścia witały nas wydziergane dekoracje
- Stoisko Appletons Wool (źródło: http://www.hh-cologne.de)
- Yarn bombing na stoisku Mondialu (źródło: http://www.hh-cologne.de)
- takie szydełkowe piękności ze stoiska De Bondt (źródło: http://www.hh-cologne.de)
- pokaz mody (źródło: http://www.hh-cologne.de)
- pokaz mody (źródło: http://www.hh-cologne.de)
Tagi
włóczki-
Coś pięknego… Następnym razem postaram się nie przegapić takiego wydarzenia:)
Komentarze