Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image
Do góry

Na górę

Brak komentarzy

rękodzieło w sztuce: koronkowe plastry na duszę od NeSpoon

rękodzieło w sztuce: koronkowe plastry na duszę od NeSpoon
Herbi
  • dnia 3 lipca 2015
  • http://herbimania.com

Zupełnie nie wiem, jak to się stało, że nie rozpoczęłam cyklu o rękodziele w sztuce od przedstawienia kogoś z lokalnego podwórka. A jest w Polsce osoba, której działalność idealnie pasuje do tego hasła. Jej prace określa się mianem pięknego wandalizmu, miejskiej biżuterii lub makijażu świata. Ona sama mówi, że po prostu tworzy street art.


Mowa o NeSpoon, zgodnie z tradycją sztuki ulicznej znanej jedynie z wybranego przez siebie pseudonimu (nawiązującego do słynnego zdania z filmu Matrix, o łyżce (ang. spoon), która tak naprawdę nie istnieje).

NeSpoon zaczęła „pracować na ulicy” w 2009 roku. Z tego co wiem, nie ma profesjonalnego wykształcenia plastycznego, ale to nie ma znaczenia, bo potrafi swoją wrażliwością dotknąć czułych strun w naszych duszach, a o to chyba chodzi. Korzysta z różnych materiałów: ceramiki, nici, betonu, farb w sprayu. Wyróżnikiem niemal wszystkich jej prac są: biały kolor oraz wykorzystanie motywów z szydełkowych koronek, najczęściej naszych, koniakowskich, lecz także typowych dla miejsc, w których tworzy, a jej prace znaleźć można nie tylko w Europie, lecz także w Indiach, Egipcie, Australii, Hong-Kongu, czy Chinach (gdzie zdjęcie jej muralu trafiło do miejscowej edycji Elle).

Jej sztuka stawia na harmonię, budowanie, upiększanie, łagodność i subtelność. Jej murali – choć najczęściej umieszcza je nielegalnie w przestrzeni publicznej – nie znajdziecie na nowych domach; wkomponowuje je w ściany podupadłych budynków i ruin, szczeliny i dziury sprawiając, że to, co brzydkie, nabiera blasku. NeSpoon przyznaje, że przykłada wagę do tego, by jej prace przekazywały pozytywne emocje, dlatego zawsze z szacunkiem traktuje miejsca, w których tworzy oraz ich kulturowy kontekst. I nie ma w jej sztuce nic „rustykalnego”, żadnej „Cepeliady”.

Jak sama twierdzi, wybrała szydełkowe koronki, bo przypominają jej pierwotne motywy, uniwersalne dla różnych kultur – mandale: symetryczne, okrągłe kształty tchnące spokojem i przemawiające do ludzi pod dowolną szerokością geograficzną. Z drugiej strony ważne dla artystki jest także to, że szydełkowanie kojarzy się mocno z kobietami, z żeńską, kojącą energią.

Co ciekawe, NeSpoon sama nie szydełkuje (zbyt dużo czasu poświęca ceramice) – gotowe serwetki wygrzebuje na pchlich targach, kupuje w Cepelii lub korzysta z usług zaprzyjaźnionych „rękodzielniczek”. Oprócz murali i swego rodzaju „wlepek” wkomponowanych w szczeliny na ulicach i ścianach domów NeSpoon tworzy także np. biżuterię (we współpracy z Tomaszem Wichrowskim). Działa także w organizacjach promujących zwalczanie chaosu reklamowego w przestrzeni publicznej.

Nie mogę nie kochać NeSpoon, bo uwielbiam sztukę pozytywną, a jej prace to takie zjawiska, które w ponury, listopadowy poniedziałek, na zaplutej ulicy dopadają cię nagle za rogiem, i wywołują uśmiech na twarzy. A do tego wszystkiego ma na ramieniu „koronkowy” tatuaż 😉

Więcej prac NeSpoon można zobaczyć tutaj i tutaj.

Artykuł opracowany na podstawie różnych wywiadów z artystką znalezionych w Internecie, wszystkie zdjęcia pochodzą ze profilu NeSpoon na behance.net.

Dodaj komentarz