Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image
Do góry

Na górę

komentarze 2

Zimowy komin, czyli hello darkness, my old friend

Zimowy komin, czyli hello darkness, my old friend
Herbi
  • dnia 7 grudnia 2016
  • http://herbimania.com

Ten zimowy komin powstał w rezultacie pewnego impulsywnego zakupu. Zobaczyłam czarny, wiązany płaszcz z cudnym, obszernym kapturem i uwiodła mnie jego mroczność. Tym sposobem stałam się właścicielką nowego, nie całkiem zimowego płaszcza (bez dodatkowego ocieplenia). Następnie uświadomiłam sobie, że w szafie nie mam ani jednego czarnego, zimowego komina, szala lub czapki. Kalanie płaszcza kolorowymi dodatkami wydało mi się świętokradztwem.

Zdążając sobotnim przedpołudniem poznańskimi Jeżycami ku mojemu ulubionemu salonowi fryzjerskiemu (comiesięczne postrzyżyny) myślałam więc, z czego by ten zimowy komin wydziergać i postanowiłam zajrzeć do Splo-tów. Wyszłam stamtąd przyjemnie ogrzana rozmową z maniakami włóczek i drutów (był nawet jeden pan oraz jego cudny, sapiący buldożek francuski ), a w dłoni dzierżąc torbę z zakupionymi motkami Big Merino Dropsa na czapkę dla lubego oraz podarowaną mi do testów włóczką Phildar Phil Alaska. Obiecałam zamieścić uczciwą opinię o tej włóczce, więc na recenzję będziecie musieli jeszce trochę poczekać, bo muszę ją poddać szeregowi „crash testów”. Na razie opowiem więc tylko o kominie.

Żeby było grubo…

Wymarzyłam sobie, że będzie mięsisty i grubaśny, niezbyt szeroki – nie chciałam się nim owijać kilkakrotnie. Miał mieć dość solidną strukturę pozwalającą na układanie w różnych ciekawych konfiguracjach i interesujący, choć niezbyt nachalny wzór. Phil Alaska dobrze nadawał się do tego celu.

Włóczka jest gruba, producent proponuje, aby dziergać ją na drutach nr 9-10. Z początku myślałam, że to zbyt duży rozmiar, ale później okazało się, że luźno skręcone nici mocno „puchną” w trakcie dziergania i w rezultacie użyłam drutów nr 12, bo nie chciałam efektu zbroi.

Wprawdzie bo wypraniu komina mina mi nieco zrzedła, bo robótka rozciągnęła się straszliwie, jednak po wyschnięciu włókna odzyskały sprężystość, a komin powrócił do zadowalających rozmiarów.

Komin dziergałam na drutach na żyłce, na samym dole dodałam coś w rodzaju „rozporka” i wykończyłam go oraz krawędź komina „i-cordem”. Do wydziergania zasadniczej części komina wykorzystałam zmodyfikowaną, bardzo mocno rozciągniętą horyzontalnie wersję wzoru „plaster miodu”. Podobało mi się, że partie lewych oczek dodatkowo podkreślają efekt zrolowania.

Zimowy komin jest zaiste zimowy – grzeje przepięknie i z pewnością będzie trzymał ode mnie z daleka wszelkie chłody.

Zimowy komin – dane techniczne

  • Włóczka: Phildar Phil Alaska
  • Skład: 100% wełna
  • Ilość: niecałe 9 motków
  • Druty: 12
  • Czas dziergania: kilka wieczorów.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Komentarze

  1. „i z pewnością będzie trzymał ode mnie z daleka wszelkie chłody.” – przeczytałam i mój wzrok padł na kolejne najbliższe zdjęcie… gołych pleców!… *^V^*
    Ale rzeczywiście komin wygląda na otulającego ogrzewacza. Podoba mi się jego uniwersalność, jak zdejmiesz płaszcz w kawiarni, a będzie wiało po plecach, to możesz wskoczyć w komin i siedzieć w nim w pomieszczeniu.

    • Ha, ha – no tak, zabawnie się złożyło. A komin na pewno z rodziny przyjemnych otulaczy wielofunkcyjnych 🙂

Dodaj komentarz