Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image
Do góry

Na górę

komentarzy 14

długi szal, czyli diaboliczny prostokąt, albo nic nowego pod słońcem

długi szal, czyli diaboliczny prostokąt, albo nic nowego pod słońcem
Herbi
  • dnia 2 listopada 2015
  • http://herbimania.com

Ten długi szal to efekt uboczny porządków, jakie robiłam ostatnio w zapasach włóczki. W jednym z pojemników znalazłam jakąś zapomnianą robótkę, porzuconą w połowie dziergania. W pierwotnej wersji chyba miał to być sweter, ale dzianina była jakaś taka workowata, w dodatku wełniana włóczka nie należała do najbardziej miłych w dotyku. Jej niewątpliwym atutem był zaś kolor – przejścia tonalne od jaskrawej czerwieni, przez czerwień „podpalaną” po czerń z kroplą krwi.

Ogólnie klimat mroczny i dość diaboliczny, czyli to, co Herbi lubi najbardziej. Porzucona robótka była wydziergana z dwóch nitek, jedna to szorstkawa 100% wełna Justa (odcień 005), druga, to cieniuteńka czarna bawełna Emma – obie z Włóczek Warmii. Szkoda mi było je sprzedać lub oddać, wiec postanowiłam wykombinować coś innego niż sweter.

Pomysł i inspiracja

Już wcześniej na profilu fejsbukowym zachwycałam się tegoroczną kolekcją Demobazy na jesień i zimę i zapowiadałam, że na pewno ten i ów pomysł bezczelnie ściągnę. Pomyślałam o wielkim szalu-owijaku. Praca była diabelnie prosta – szeroki na 60 cm, długi szal dziergany dżersejem prawym do projektów wymagających pod względem technicznym nie należy, ale efekt mi się podobał. W sumie ma ponad 3 metry długości, co sprawiło, że musiałam zrobić aż cztery podejścia, by całkowicie go zblokować, bo posiadam tylko metrowe pręty umożliwiające równe naciągnięcie krawędzi blokowanej dzianiny (wiecie – takie, jakich używa się do blokowania dużych chust).

Długi szal był prosty, ale znalazły się w nim drobne smaczki

Gdzieś w połowie pracy pomyślałam, że fajnie by było dodać projektowi nieco niedbałego szyku stosując celowo spuszczane oczka imitujące zaciągnięcia w dzianinie. Robi się to naprawdę prosto, w miejscu, w którym chcemy rozpocząć spuszczone oczko wyrabiamy jedno dodatkowe oczko z nitki poprzecznej. Następnie przerabiamy robótkę na taką wysokość, jaką ma mieć finalna „dziura”, po czym to dodatkowe oczko po prostu spuszczamy z drutów i pozwalamy, by się rozpruło do samego końca. Wyglądało to naprawdę ciekawie, choć mój zachwyt nieco zmalał, gdy przy okazji przeglądania najnowszej kolekcji jednej z moich ulubionych marek, Masnady zobaczyłam coś w rodzaju szalo-kamizelki w niemal identycznym odcieniu, jak mój projekt i – tak proszę Państwa – ze spuszczonymi oczkami. I bądź tu człowieku oryginalny 😉

No cóż, może nie jest wyjątkowy, ale jest mój i mogę się nim bawić na różne sposoby, co widać po dziwacznych zdjęciach z sesji zdjęciowej, jaką „uskuteczniliśmy” 1 listopada. Oczywiście sprawdza się także w codziennych zastosowaniach. W sumie zużyłam prawie dwa motki Justy i jeden motek Emmy dziergając drutami nr 8. Przed blokowaniem wyprałam szal w Eucalanie, co lekko zmieniło charakterystykę Justy – stała się mniej szorstka. Myślę, że osoby wrażliwe nadal by podgryzała, ale moja skóra znosi ją całkiem dobrze, nawet jeśli okrywam szalem nagie ramiona. No i zniknęły mi dwie pozycje z listy inwentaryzacyjnej włóczek 😉

Komentarze

  1. kolor cudny- krwisto- weglisty, wiedzminski ;D bardzo fajny,projekt!

    • Podoba mi się przymiotnik „wiedźmiński” 🙂

  2. świetny szal,a sesja bardzo oryginalna. Uatrakcyjniła dodatkowo piękną pracę.
    pozdrawiam Włóczki Warmii

  3. Fantastyczny szal i przejścia rzeczywiście zachwycające. Spuszczane oczka rzeczywiście dodają szalowi charakteru.

  4. W całej swojej krwistej czerwieni diabelnie mroczne cudo 🙂

  5. Aska

    Szal świetny! Bardzo Twój :-). A sesja przepiękna! Klimatyczna i oryginalna! Zdecydowanie focącemu należą się brawa.

    • Dziękuję, przekażę focącemu 🙂

  6. Super pomysł, bardzo mi się podoba koncepcja wzornicza, niezależnie od koloru, który – niezależnie od koncepcji wzorniczej – też jest zachwycający 🙂

  7. Świetny pomysł i bardzo „Twój”! *^v^* Szkoda, że już zrobiłaś ten szal, miałabyś włóczkę na sweter z tymi czarnymi nietoperkami, o którym pisałyśmy na FB w zeszłym tygodniu…
    Moje ulubione zdjęcie to ostatnie – „narzeczona Imperatora w odwiedzinach u niebawem Śpiącej Królewny”!… *^O^*~~~~~

    • Tak, pomyślałam o tym podczas naszej dyskusji, ale Justa jakoś mało mi pasuje na sweter, trochę zbyt szorstka. A podsumowanie ulubionego zdjęcia mnie powaliło 😀

Dodaj komentarz