Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image
Do góry

Na górę

komentarzy 7

Oversize, czyli przyduży sweter, który pozwoli zagospodarować nadwyżki włóczki

Oversize, czyli przyduży sweter, który pozwoli zagospodarować nadwyżki włóczki
Herbi
  • dnia 15 czerwca 2015
  • http://herbimania.com

Chyba nie ma się specjalnie czym chwalić, moje nowe dzieło to typowy „zwyklak” – sweter bez specjalnych fajerwerków, do codziennego użytku, z rodzaju tych, w których zamieszkujesz od pierwszego założenia i nie chcesz z niego wychodzić, choć niczym specjalnym się nie wyróżniają. Fason obszerny, w typie „oversize”, ale z wąskimi rękawami, wydziergany w całości, w jednym kawałku.

Szczerze mówiąc, sweter ten powstał wyłącznie dlatego, że chciałam zagospodarować walające się motki Charismy YarnArtu (80% wełna, 20% akryl), które kupiłam z myślą o asymetrycznym swetrze wzorowanym na projekcie Muglera (pierwotnie miał być w połowie fioletowy, a w połowie cieniowany). Charisma okazała się zbyt „bakłażanowa” w porównaniu z drugą włóczką i tak zostałam z 3 motkami. Na szczęście poszukiwałam akurat jakieś nieszczególnie drogiej i wspaniałej włóczki do testu nowego swetra „oversize” mojego pomysłu (niedrogiej, żeby nie było żal, jak nie wyjdzie 😉 i Charisma okazała się w sam raz.

Sweter, tak jak wspominałam, wydziergany jest od razu w całości. Robotę zaczęłam od dołu przedniej części, następnie dodawałam oczka, by uzyskać łukowaty podkrój pach, następnie dodałam jeszcze więcej oczek, by uzyskać długość rękawa, a następnie odwróciłam cały proces, dziergając drugą połowę rękawa i tył swetra. Mój „oversize” ma jedynie dwa szwy, każdy biegnie od spodu po całej długości rękawa i po boku korpusu. Zależało mi na tym, żeby sweter nieco się powyciągał w trakcie noszenia, więc dziergałam wszystko na dość dużych drutach (nr 7? chyba, pamięć mnie zawodzi). Z tego też względu nie blokowałam gotowego „udziergu”, tylko jeszcze przed zeszyciem namoczyłam we wodzie, delikatnie odcisnęłam i powiesiłam na sznurku, żeby oczka mocno się „relaksowały” i zawłaszczyły jak najwięcej przestrzeni. Po zeszyciu dekolt wykończyłam jeszcze szydełkiem, półsłupkami, by po czwartym praniu nie powiększył się do rozmiarów Antarktydy 😉

Generalnie jestem bardzo zadowolona z testu – sweter nosi się bardzo przyjemnie, rękawy wyciągnęły się bardziej w górnej części niż od strony szwu, dzięki czemu mocniej nachodzą na górną część dłoni, tworząc fajny detal. Sweter jest dość szeroki, ale przy tym kusy (anglojęzyczni nazywają taki fason „cropped”), co czyni go idealnym elementem wielowarstwowych stylizacji. Mam ochotę wydziergać coś podobnego z bardziej szlachetnej włóczki, a na razie zadowolę się bakłażanem.

Na zdjęciach widać także, że staram się powoli powrócić do motania chust i turbanów na głowie, długo tego nie robiłam (moja aktualna fryzura w zasadzie wyklucza „bad hair days” i generalnie lubię ją tak, że chcę się nią chwalić codziennie) i ręce dość powoli przypominają sobie, jak właściwie układać warstwy tkaniny, ale mam przy tym coraz lepszą zabawę, więc ostrzegam, że w najbliższym czasie będzie pewnie oglądać różne dziwactwa na mojej głowie 😉

Zobacz także: opisowo – szkicowa instrukcja wykonania swetra oversize.

Komentarze

  1. Fajny 🙂 Piękne foty i super zamot na głowie!

  2. Świetny bardzo lubie takie swetry proste formy dobrze sie sprawdzaja czy mogłabyś opisać od ilu oczek zaczynałaś i jak dodawałas oczka lub jaka szerokosć ma na dole twój zwyklak.Pozdrawiam

    • Tak, zajrzę do (chaotycznych) notatek i postaram się przgotować jakiś w miarę spójny opis w ciągu paru dni 🙂

  3. Lubię takie kolorki. Fajnie Wam razem!

  4. Jak ja lubię takie kombinacje ciuchowe! Nie na sobie, ale lubię patrzeć na innych, jak pięknie wyglądają. *^o^* Cudowny kolor włóczki!

    • Dziękuję 🙂 Też tak mam, na przykład podziwiam twoje cudne stylizajce retro, małe sweterki, kloszowe sukienki w śliczne wzorki i za nic bym tego nie założyła, bo do mnie nie pasuje, ale piękne 🙂

Dodaj komentarz