Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image
Do góry

Na górę

komentarze 4

Wyzwanie kaizen – raport, tydzień 4

Wyzwanie kaizen – raport, tydzień 4
Herbi
  • dnia 22 maja 2017
  • http://herbimania.com

Uwierzycie, że połowa wyzwania kaizen już za nami? Nie zauważyłam nawet, kiedy to minęło. Chyba dlatego, że kaizen bardzo osłodził mi wprowadzanie nowych nawyków i zgodnie z zapowiedziami całkowicie oszukał mój mózg tak, że ten w ogóle nie opierał się przed zmianą.

Sprzedawaj na Etsy!

Wyzwanie kaizen – raport z tygodnia 4

Wyzwanie stało się już częścią mojego dnia codziennego. Naprawdę – zaczęłam działać na autopilocie i udawało mi się codziennie rysować przynajmniej przez 10 minut. Działo się tak mimo, że poprzedni tydzień także nie należał do tych leniwych i spokojnych.

Dodatkowo, cały czas obserwuję pewne pozytywne wzmocnienie. Próba wyrobienia sobie nowego nawyku codziennego rysowania spowodowała, że łatwiej mi jest trzymać się innych, wcześniejszych zobowiązań, typu codzienne ćwiczenia fizyczne, codzienne pisanie itp. Od dwóch tygodni trenuję też 3 x w tygodniu w ramach programu biegowego: „Od 0 do 5 km w 9 tygodni” i nie opuściłam jeszcze ani jednego terminu.

Mam również wrażenie, że mój „mięsień konsekwencji” wyraźnie urósł, zupełnie, jakbym codziennie ćwiczyła go na siłowni. Co mam przez to na myśli? Podam przykład z niedzieli.

O 6 rano obudził mnie ból i generalnie byłam w kiepskiej kondycji fizycznej. Normalnie naciągnęłabym kołdrę na głowę i porzuciła wszelkie myśli o jakimkolwiek wysiłku. Tak się jednak składa, że niedziela jest teraz jednym z dni, w które biegam. Co zrobiłam? Wzięłam tabletkę przeciwbólową, położyłam się spać na kolejną godzinę, obudziłam się, umyłam twarz i zęby, wypiłam szklankę wody, ubrałam strój do biegania i wyszłam na trening. Tak po prostu, bez długich negocjacji ze sobą, bez użalania się, że taka biedniutka jestem itd.

Nie będę kłamać – ten trening nie należał do najlepszych. Szczerze mówiąc, raczej się wlokłam niż biegałam, bo nie byłam w dobrej formie fizycznej, ale psychicznie – pod koniec biegu czułam się cudownie. Rozpierała mnie duma, że nie poddałam się, że po prostu to zrobiłam. I nabrałam ochoty na to, by częściej odczuwać takie emocje.

Podsumowanie czasu

To jeszcze szybka „spowiedź” w liczbach:

  • poniedziałek (15.05.): 10 min.
  • wtorek (16.05.): 23 min.
  • środa (17.05.): 28 min.
  • czwartek (18.05.): 10 min.
  • piątek (19.05.): 10 min.
  • sobota (20.05.): 10 min
  • niedziela (21.05.): 12 min.

W sumie: 103 minuty. Poza tym mam wrażenie, że lepiej już panuję nad ołówkami i kartką.

Aha – na Udemy trwa akurat „Festiwal Nauki” i kupiłam sobie okazyjnie za rozsądną cenę dostęp do 2 kursów rysowania. Teraz będę mieć dodatkową motywację 🙂

A jak Tobie minął półmetek wyzwania kaizen? Sukcesy? Porażki? Podziel się swoją historią w komentarzu.

Zapisz

Komentarze

  1. Poziomka

    Jako spozniona, dopiero skonczylam drugi tydzien. Nadal cwicze, choc nie dzialam jeszcze na „autopilocie” (moze z czasem). Nie chce tez zapeszyc, ale chyba faktycznie zrobilam sie odrobinke bardziej obowiazkowa. Oby. Nadal trzymam kciuki!

    • Trzymaj się, trzymaj małych kroczków – zobaczysz, autopilot zaskoczy 🙂

  2. Beata

    Ja myśle ze zaskakuje w czwartym tygodniu właśnie .

  3. Zofia

    Wszystkim życzę takiego autopilota. To jest ten luz, który uzyskujemy wtedy kiedy już nawyk jest w nas. Ja ten luz także uzyskałam w zakresie ćwiczeń rehabilitacyjnych. Zamiast sesji z rozpiską robię je bezwiednie w trakcie codziennych czynności, pomiędzy nimi, nawet w trakcie jazdy autem np. czekając na światłach. W tym tygodniu zrobiłam pierwszy, od startu w Biegu Piastów, trening na łyżworolkach z kijami, co oznacza, że jest szansa, żebym do narciarstwa biegowego wróciła.
    W sprawie 7 godzin snu nie napiszę nic. Do tego nawet nie udało mi się zbliżyć. Mam nawet zapisaną średnią snu z zeszłego tygodnia – 6 godzin. Spuśćmy na to zasłonę milczenia.
    Pozdrawiam Was i kibicuję.

Dodaj komentarz