Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image
Do góry

Na górę

komentarze 2

komin i czapka na drutach, czyli kwadraty, trapezy i inne cuda geometryczne

komin i czapka na drutach, czyli kwadraty, trapezy i inne cuda geometryczne
Herbi
  • dnia 2 lutego 2018
  • http://herbimania.com

Ten komin i czapka na drutach powstały już z miesiąc temu, ale pogoda zawsze płatała mi figle, gdy chciałam uwiecznić dziergadła na zdjęciu. W końcu wczoraj na chwilę zaświeciło słońce i wykorzystałam moment, choć nadwornego fotografa nie było w domu i trzeba było trzaskać „selfiaczki”.

Wybaczcie, że na zdjęciach mam minę zbolałego psa, ale naprawdę nie potrafię robić sobie przyzwoitych zdjęć, a poza tym właśnie wychodzę z kolejnej choroby. Stąd dokumentacja fotograficzna w tym poście jest mocno minimalistyczna i mało doskonała technicznie. Mam jednak nadzieję, że choć z grubsza widać, o co chodzi.

Komin i czapka na drutach

Pomysł na ten komin i czapkę na drutach przyszedł mi do głowy, gdy stwierdziłam, że do zimowego płaszcza potrzebuję coś ciaśniej mnie otulającego niż wielki zimowy komin, który wydziergałam dwa lata temu. Poza tym mam ostatnio ssanie na błysk i wymyśliłam sobie, że chcę dodatki w kolorze czerni ze srebrnym połyskiem. No i miało to być coś na mniejsze mrozy, bo w wielkim kominie było mi straszliwie gorąco w lokalnym klimacie, gdzie zima mocno przypomina końcówkę listopada.

Posłużyłam się czarną wersją włóczki La Passion Camelia. To ta sama włóczka, z której wydziergałam latem raglanowego zwyklaka. To prawie w całości sztuczna mieszanka, która nie grzeje, jak wełna, choć chroni przed wiatrem itd.

Inspiracją dla komina były cudowne, trapezoidalne projekty Sunghee Bang. Wykorzystałam ten sam kształt, ale cały komin wydziergałam czymś w rodzaju lekko „połamanych” warkoczy. Dzięki temu komin ma przyjemną, mięsistą fakturę, a światło ładniej załamuje się na srebrnej nitce.

Czapka to dwa zwykłe kwadraty, tyle że wydziergane razem w całości. Podszyłam ją polarem, żeby była nieco cieplejsza (dzianina naciąga się na głowie i wiatr łatwiej hula między rozciągniętymi oczkami). Po założeniu na głowę zmienia mnie w królika lub lekko smutnawego pieska.

Nic wyszukanego, ale pomogło mi trochę przełamać blokadę i złą passę w kończeniu projektów dziewiarskich.

Komin z Camelii spisuje się świetnie i nosiłam go dość długo, gdy temperatury na dworze nie spadały poniżej zera. Czapka za to w ogóle się nie sprawdziła, nie czuję się w niej dobrze i w zasadzie nie zakładam. No cóż: shit happens 😉 Na większe mrozy wydziergałam sobie jeszcze coś nowego i może wkrótce Wam pokażę, o ile pogoda znów nie będzie mi płatać figli.

Komentarze

  1. Świetny komplet. Lubię takie geometryczne wzory. 🍀🍀🍀

  2. Magda

    A mi się czapka i Ty w tej czapce bardzo się podoba 🙂 Bardziej niż komin, bo do kominów jakoś nie mam serca.

Dodaj komentarz